Chowam w dłoni niepewność,
Niosąc ją Tobie całą.
W myślach pustyni wciąż kroczę
I szukam Twojej cząstki…

W krwawym słońcu chcę znaleźć,
najmniejszy cień swego Istnienia,
Ściskam mocniej niepewność,

Ty czekasz cierpliwie aż dojdę…

I znów mijałem po drodze
Węży, co mają jad słodki,
Schowany fałszywy ich uśmiech,
Słyszałem, gdy wciąż szedłem dalej.

Teraz…
przez szybę prawdy,
Widzę Twe piękne oblicze,
Twój głos rozbija złudzenie,
Bierzesz niepewność, dajesz wolność!

I coraz szybciej zachodzi
Ostatnie tchnienie ciemności
I coraz ciszej już słyszę
Śmiech węży, co miały jad słodki…

1,106 total views, 2 views today

Komentuj