Po pięknym wschodzie słońca, który obserwowałem w Mogielnicy nastał czas na kontynuację podróży. Była godzina 7.00. Udałem się do samochodu, wyjąłem rower i przejechałem się pobliskimi drogami, aby spojrzeć na Bug ze skarpy, o której powiadomił mnie wędkarz. Rześkie poranne powietrze doskonale wpływało na mój stan 🙂 Wróciłem, zapakowałem rower i postanowiłem wyruszyć do wsi Bużyska, która była kolejnym celem na trasie. I tutaj (jak niektórzy wiedzą) – nastąpiła przykra niespodzianka. Samochód uległ awarii. Podjechałem do pobliskiego mechanika, który stwierdził, że nie ma szans, aby kontynuować jazdę. Istniało ryzyko, że w ogóle będę musiał ściągać lawetę, na szczęście udało się bez świateł i wspomagania wrócić do domu. Ale postanowiłem, że nie poddam się i ta sytuacja nie pokrzyżuje moich planów. Szybko zjadłem śniadanie, wypiłem kawę i wziąłem drugi samochód. Wyruszyłem ponownie do Mogielnicy, żeby stamtąd jechać do miejsc, które chciałem zobaczyć w te dwa dni. Przez przypadek w Sokołowie Podlaskim skręciłem nie w tą drogę, w którą należało pojechać, ale dzięki temu trafiłem do ładnych miejscowości w gminie Repki. Dzięki tej „pomyłce” zobaczyłem dawną cerkiew grecko-katolicką w miejscowości Rogów.

rogów1

Przy cerkwi (obecnie jest to kościół p.w. Św. Anny), znajdowała się również kapliczka.

rogów 2

Pojechałem dalej w stronę Frankopola, ale po drodze zatrzymałem się jeszcze na moment, aby sfotografować przyrodę, bowiem po swojej prawej stronie jadąc samochodem miałem taki ciekawy widok:

repki1

Przed 12.00 dotarłem szczęśliwy do Mogielnicy. Szczęśliwy, ponieważ uświadomiłem sobie, że moja przygoda z poznawaniem interesujących miejsc właśnie nadal trwa, a awaria samochodu tylko delikatnie pokrzyżowała moje plany:)

Kiedy wjeżdżałem do Mogielnicy, niebo było dosyć ciemne. Pojawiło się kilka kropel na szybie samochodu. Pomyślałem, że zanim dojadę do Drohiczyna, to może trafię na burzę. Na szczęście załamanie pogody było tylko przejściowe. Przed wjazdem do wsi po lewej stronie zauważyłem łąki pełnie pięknych różnorodnych kwiatów. Nie za bardzo miałem gdzie postawić samochód, więc włączyłem awaryjne światła, wyjąłem aparat i pobiegłem wykonać kilka ujęć, gdyż uznałem, że ciemne chmury będą świetnym kontrastem dla tego kolorowego miejsca. Miejsca, które tak się prezentuje:

mogielnica

Kolejnym punktem na trasie była wieś Bużyska oraz Ruska Strona (dawniej Drohiczyn) – lewobrzeżna część. Chciałem bowiem zobaczyć jak prezentuje się współczesny Drohiczyn po drugiej stronie Bugu. Poniżej zdjęcie z widokiem na miasto.

drohiczyn1

drohiczyn2

Z racji tego, że znajdowałem się z drugiej strony rzeki, miałem widok na piękną Górę Zamkową. To z jej szczytu można zobaczyć wspaniały krajobraz – przełom Bugu. Wstępny plan był taki, że chciałem przeprawić się promem na drugą stronę, ale okazało się, że zbyt długo musiałbym czekać na przeprawę. Poza tym uznałem, że skupię się tylko na miejscowościach po lewej stronie rzeki, a ewentualnie w drodze powrotnej wejdę na Górę Zamkową, aby zrobić zdjęcie rzeki, nacieszyć się tym widokiem i pobyć w tym miejscu, które bardzo lubię. Tymczasem poniżej widok na tę część miasta widziany z drugiej strony:

drohiczyn3

Prawda, że pięknie? 🙂

Wyruszyłem w dalszą trasę po godzinie 15.00. Głównym miejscem docelowym w którym miałem w sobotę nocować była wieś Mielnik. Ale zdawałem sobie sprawę, że po drodze mam zobaczyć takie miejscowości jak Mężenin, Mierzwice Kolonia, Zaburze, Serpelice, Gnojno, Niemirów. A zatem jeszcze sporo miejsc przede mną do zobaczenia po trasie. Nie miałem też zarezerwowanego noclegu, więc wszystko było trochę jedną wielką niewiadomą. Ale nie przejmowałem się tym. Kto mnie zna wie, że jestem z natury spontaniczną osobą, a już szczególnie dotyczy to kwestii związanych z podróżami, wyjazdami. W takich chwilach cieszę się możliwością podziwiania przyrody, poznawania ciekawych miejsc, interesujących ludzi. Dlatego zamiast myśleć o noclegu i o tym czy uda mi się dojechać na wieczór do Mielnika, skupiłem się na „odkrywaniu” kolejnych miejsc 🙂 Szczególnie spodobało mi się nad rzeką w okolicach między wsią Mężenin a Klimczycami. Ozdobą rzeki było w tym przypadku potężne drzewo. Zdjęcie poniżej.

mężenin1

I w tym momencie czas na krótką historię tego powyższego zdjęcia 😉 Nic nie zapowiadało, że je wykonam. Samochód zaparkowałem bowiem dosyć daleko od tego miejsca. Byłem nad rzeką Bug, ale nie było wówczas dobrego światła. Słońce trochę schowało się za chmurami. Postanowiłem, że wyjmę rower z samochodu i przejadę  drogą wzdłuż rzeki, żeby zobaczyć czy jest coś ciekawego za zakrętem. Bug akurat bowiem „skręcał” niedaleko za drzewami i zaciekawiło mnie jaki krajobraz zastanę będąc przed zakrętem. Pojechałem i ujrzałem wówczas to drzewo. Wiedziałem, że będzie to jedno z moich ulubionych zdjęć, gdyż osobiście mam słabość do takich obrazów 😉 Wykonałem w tym miejscu jeszcze kilka różnych ujęć.

mężenin2

 

mężenin4

mężenin6

A następnie wróciłem rowerem do miejsca, w którym zostawiłem auto.

mężenin4

Też było tutaj ładnie. Rzeka w tym miejscu była szeroka. A teraz wyobraźmy sobie, że właśnie jesteśmy w tym miejscu. Patrząc w drugą, prawą stronę mielibyśmy taki widok:

mężenin5

Jak dla mnie miejsce zachwycające! Spędziłem tutaj sporo czasu. W ogóle po tej stronie rzeki było bardzo dużo lasów. Większość trasy właśnie przez nie wiodła, co było urzekające. W międzyczasie zajechałem jeszcze do miasta Siemiatycze, aby zatankować paliwo i coś zjeść. Trochę żałuję, że nie doczytałem wcześniej o zabytkach miasta. Nie zobaczyłem bowiem np. kilku cerkwi. Ale za to spędziłem przynajmniej pół godziny w rezerwacie przyrody „Kózki”. Moją uwagę zwrócił pływający sobie łabędź. Tuż za rezerwatem znajduje się most, z którego także można podziwiać rzekę Bug.

kózki3

kózki1

kózki2

Jakoś po 17.00 dojechałem do miejscowości Serpelice. Zatrzymałem się na delikatnym wzniesieniu. Widok na rzekę był wspaniały i przyznam, że nie potrzebowałem dużo namysłu, aby dojść do wniosku, że nie jadę dalej. Postanowiłem, że noc spędzę właśnie w tej miejscowości. Jak się okazało, z noclegiem wcale tak łatwo nie było. Ale trzecia próba okazała się skuteczna 🙂 Wykonałem kilka zdjęć.

serpelice1

Tak wyglądają Serpelice. Obok tego miejsca, w którym wykonałem zdjęcie, znajdował się pub. Poszedłem na kolację i miałem podobny widok na rzekę ze skarpy. Po skończonym posiłku pochwaliłem właściciela za muzykę. Bo jakże tego nie uczynić skoro z głośników leciały takie utwory jak „Besame mucho” Cesarii Evory, czy The Beatels, Grechuta. Wspaniale!

Było przed 20.00. Uznałem, że pojadę jeszcze do wsi Gnojno na zachód słońca i do Niemirowa, żeby zobaczyć jak tutaj prezentuje się rzeka. I to wtedy tuż za Serpelicami okazało się, że samochód (kolejny) znów chciał się „zbuntować” 😉 Tym razem okazało się, że skończył się płyn w chłodnicy. Zapytałem więc gdzie jest najbliższa stacja benzynowa. Powiedziano mi, że niecałe 20 km – w Janowie Podlaskim. Uznałem więc, że nie ma na co czekać, tylko trzeba jechać na stację. Tak uczyniłem. Słońce powoli chowało się za barokowym kościołem Św. Trójcy. Okazało się, że stacja była czynna tylko do 20.00 więc nie udało mi się dokupić płynu. Cóż, pozostało szukać kolejnego miejsca. Zapytałem i polecono mi Konstantynów. Tam na szczęście udało mi się kupić płyn, ale przez to straciłem sporo czasu i nie zrobiłem już zdjęć. Po 22.00 położyłem się spać. Budzik ustawiłem na 2:45, ponieważ zaplanowałem zdjęcia o wschodzie słońca niedaleko miejscowości Zabuże – przystań Trojan.

A w miejscu w którym nocowałem do rzeki było bardzo blisko. Krętymi schodkami można było zejść ze skarpy i cieszyć się takimi widokami:

 

serpelice3

serpelice4

serpelice5

A w przyszłym tygodniu odsłona ostatnia – część 3

 

 

2,847 total views, 3 views today

Komentuj