W poniedziałek w moim skromnym studio w Urlach miałem okazję współpracować z Julką i jej rodzicami. Wszyscy bowiem byli bardzo zaangażowani 🙂 Mama dzielnie trzymała wielką blendę (180 cm) doświetlając twarz córki, tata z kolei pomagał przy zmianie teł. Julka natomiast okazała się bardzo cierpliwą osobą i świetnie radziła sobie przed obiektywem, dzięki czemu sesja przebiegła bardzo miło i naturalnie.

Rodzice dziewczynki świetnie się przygotowali, bo przywieźli ze sobą kilka kreacji. To sprawiło, że mogłem wykonać więcej zdjęć i dopasować tła, które u siebie posiadam. Do sesji użyłem na początku tylko 1 lampy z nałożonym dyfuzorem w postaci softboxa – okta 150 cm. Daje on miękkie światło i dobrze oświetla osobę pozującą. Na oktę nie nakładałem grida. Pierwsze zdjęcia wykonałem na kolorowym tle /jeszcze bez blendy/.

0i5a6611

0i5a6619

0i5a6627

0i5a6631

Pierwsze koty za płoty…;) Wykonałem kilkanaście ujęć i po chwili odpoczynku i rozmowy, ustaliliśmy, że do niebieskiej sukienki dobierzemy dwa tła, najpierw z kwiatami, a następnie tło papierowe o tonacji jasnego błękitu. I tu nastąpił moment, kiedy podczas zdjęć pomogła mi mama Julki, nakierowując blendę wedle moich sugestii. I tak powstały kolejne ujęcia:

0i5a6658

0i5a6663

 

W tym moje ulubione zdjęcie z tej sesji, które przedstawiam poniżej:

0i5a6676

Następnie Julka zmieniła kreację na kolorową sukienkę w kwiatki. Na początku tło pozostawiłem bez zmian. Dodałem też drugą lampę dając minimalną moc i skierowałem ją na tło, tak żeby zostało delikatnie doświetlone.

0i5a6707

Tutaj zmieniłem tonację kolorów, aby zdjęcie nabrało nieco innego „charakteru”.

0i5a6701

I kolejne fotografie powstały już na tle, które uważam za bardzo uniwersalne i które osobiście lubię. Oświetlenie pozostało bez zmian – czyli dwie lampy + blenda.

0i5a6720

0i5a6726

Możemy zauważyć na powyższym zdjęciu, że światło pada również z boku. Był to celowy zabieg. A na zakończenie sesji mam taki zwyczaj, aby używać wyłącznie beauty disha. Do tego nakładam tzw. plaster miodu i światła padającego z lampy jest wówczas bardzo mało. Tło które jest naprawdę jasno szare, staje się wówczas ciemne, zazwyczaj czarne. Takie rozwiązanie zaproponowałem również teraz. Julkę ustawiłem nieco dalej od tła, jednocześnie oddaliłem od niej do maksimum lampę, tak żeby światła było jak najmniej. I powstały takie zdjęcia:

0i5a6729

0i5a6758

Ale to nie był koniec eksperymentów 😉 Uznaliśmy, że skoro już Julka tak świetnie odnajduje się w sesji i ma jeszcze siły, by pozować do zdjęć, to warto wykorzystać tzw. wrota. Zamocowałem je na lamie, która stała z boku, dołożyłem filtr niebieski i czerwony i skierowałem na szare tło. Beauty dish pozostał jako oświetlenie główne. I powstały ciekawe ujęcia, które przedstawiam poniżej:

0i5a6765

0i5a6768

0i5a6775

To co jest warte wspomnienia, to fakt, iż używając beauty disha, w oczach pojawiają się charakterystyczne bliki, co widać na powyższym zdjęciu. Zupełnie inne niż chociażby przy wykorzystaniu okty.

Na zakończenie serdecznie dziękuję rodzicom Julki za zaangażowanie, poświęcony czas oraz za świetną współpracę. A głównej bohaterce wpisu dziękuję za dzielną postawę, bezproblemowe współdziałanie i za odwagę 🙂 Wiadomo bowiem, że trzeba lubić obiektyw 😉 Julce wyszło to świetnie, a obiektyw też ją polubił co widać 🙂  

 

 

1,508 total views, 2 views today

Komentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *