Blog

Studyjna sesja Sandry

Widzę pewną prawidłowość, że moje sesje studyjne są zazwyczaj bardzo spontaniczne 🙂  Pewnie będzie tak, że następne będą odpowiednio wcześniej zaplanowane. Jednak ta, o której teraz krótko opowiem, była zorganizowana w zasadzie z dnia na dzień. Mając na uwadze fakt, że sobotni poranek miał być pochmurny i pogoda nie przedstawiała się optymistycznie pod wieloma względami, postanowiłem wykonać zdjęcia portretowe w domu. Osobą pozującą zdecydowała się być Sandra. Mieliśmy na zdjęcia ponad trzy godziny więc uznaliśmy, że możemy spróbować wykonać je w kilku różnych ubiorach. Tym bardziej, że Sandra wzięła z sobą całkiem niezły „asortyment” więc można było przebierać w ubraniach i coś wybrać do zdjęć 🙂 Zapraszam do zapoznania się z efektem naszych wspólnych działań.

Na początku ustawienie lamp klasyczne dla mnie – czyli jeden duży dyfuzor w postaci okty 150 cm. Dało to dosyć jasne oświetlenie. Później dodatkowo na tło zostało delikatnie skierowane drugie światło.

 

Następnie założyłem mój ulubiony dyfuzor czyli beauty dish z tzw. „plastrem miodu”. Dzięki temu, przez lampę przedostaje się bardzo ograniczona ilość światła co z kolei powoduje, że zdjęcia są moim zdaniem bardziej klimatyczne. Tło, które jest jasne, wskutek małej ilość światła podczas wyzwolenia migawki zostaje zapisane na zdjęciu jako czarne lub szare. Często też twarz jest tylko delikatnie doświetlona. Ten rodzaj lampy postanowiłem wykorzystać do kreacji z czarnym swetrem, a później z czarną sukienką –  co dało taki efekt:

Przy okazji zupełnie przypadkowo powstało poniższe zdjęcie, na którym Sandra siedzi i wpatruje się w punkt… Sprawdzałem wówczas czy lampa wyzwala błysk, gdyż niestety pojawiły się z nią jakieś problemy techniczne i od czasu do czasu „strzelała focha” – albo mówiąc inaczej – nie współgrała z moim aparatem i nie błyskała. Więc kiedy wcisnąłem spust migawki w aparacie i spojrzałem na lampę czy zadziałała, byłem zadowolony, że problemy ustąpiły.  Zerknąłem na zdjęcie i przypadło mi do gustu.

Tło oraz oświetlenie pozostało bez zmian. Zmieniła się natomiast kreacja Sandry. Zresztą zobaczcie.

Później postanowiłem trochę poeksperymentować z oświetleniem i zmieniłem kilka rzeczy. Po pierwsze: beauty disha zastąpiłem zwykłym prostokątnym softboksem i ta lampa stanowiła główne oświetlenie. Po drugie: na drugą lampę założyłem tzw. wrota z czerwonym filtrem i skierowałem lampę na tło. Po trzecie: zmieniałem kolory filtrów – m.in. na niebieski. Dzięki temu powstały takie ujęcia:

Nie zabrakło też kilku ujęć na wesoło w ramach odpoczynku i spontanicznego pozowania 😉 Komentarz do poniższego zdjęcia, gdy zobaczyłem je w aparcie był dosyć wymowny. Ale może nie będę się nim jakoś bardzo chwalił 😉

Kiedy już Sandra spakowała wszystkie rzeczy, przypomniało jej się, że chciałaby jeszcze zdjęcie z konkretnym uczesaniem, tak by część włosów była schowana za ucho. Wróciliśmy więc do studia i wykonałem kilka klasycznych ujęć, takich jak poniższe na szarym tle.

I tak spontaniczna sesja sesja dobiegła do końca. Przy tej okazji serdecznie dziękuję Sandrze za świetną współpracę 🙂

Fot. Mariusz Kalinowski

 

 

2,230 total views, 3 views today

Komentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *