To była niesamowita niedziela! Pełna niespodzianek i miałem wrażenie, że wszystko jakby układało się w pewną całość 🙂 Dzięki pewnym splotom okoliczności powstały zdjęcia, których zapewne w tym dniu bym nie zrobił, gdyby nie moje wybory. Ale od początku… Wstałem o 4.15, wypiłem kawę z mlekiem… Dla tych którzy jeszcze nie wiedzą /najlepiej smakuje ta przygotowana w ten sposób, że najpierw do kubka wlewamy mleko, wsypujemy kawę, ja dodaję jeszcze cukier, mieszamy i dopiero wówczas zalewamy wodą/. No dobrze ale przecież nie o kawie ma być mowa… W każdym razie wypiłem, wsiadłem do samochodu i  o 5.10 dotarłem na miejsce, które wcześniej sobie upatrzyłem – czyli do wsi Brańszczyk nieopodal Wyszkowa. Wedle informacji pogodowej,  w ciekawej aplikacji, którą ściągnąłem sobie na komórkę /Sun Locator Pro/tzw. „niebieska godzina” dla fotografów przypadała między 5.20-5.55. Dlatego wyjechałem wcześniej, aby być chwilę przed czasem. Rozstawiłem statyw i pozostało mi działać 🙂 Chmury były gęste, także żadne kolorki na niebie nie pojawiły się i wschód słońca nie był widoczny. Ale to co zostałem, też mi się podobało. Konary drzew w rzece Bug, śpiew ptaków, i rzeczywiście dużo niebieskiego nieba. Czas zatem na pierwsze zdjęcia

Konary drzew nad Bugiem w Brańszczyku
Konary drzew nad Bugiem w Brańszczyku

Przyznam szczerze, że trochę przemarzłem. Od piątej rano do siódmej praktycznie stałem nad rzeką fotografując ją i okoliczną przyrodę. Słońce w ogóle było schowane gdzieś za chmurami. Postanowiłem wrócić do domu i troszkę odespać. Będąc już za Wyszkowem, pomyślałem,  że w sumie mogę jechać do Kamieńczyka na Mszę św. i przy okazji zobaczyć jak tam wygląda teraz rzeka Bug. Sądziłem, że Eucharystia będzie odprawiana o ósmej. Okazało się jednak, że pierwsza Msza była o dziewiątej. Postanowiłem więc poczekać tę półtorej godziny i udałem się nad Bug w Kamieńczyku. Zauważyłem, że przy brzegu znajduje się drewniana pychówka i już wiedziałem, że będzie ona moim głównym motywem zdjęć. Choć trochę musiałem się nagimnastykować, by przejść do tego miejsca, bowiem wokół wszędzie było dosyć mokro. Ale udało się! Czas zleciał bardzo szybko. Ani się nie spostrzegłem, a było przed dziewiątą.

Poszedłem na Mszę św., a po niej uznałem, że zobaczę jak prezentuje się Bug przy tzw. „Rafie”. I to była świetna decyzja! Po pierwsze: dlatego, że odkryłem nowe, bardzo ładne miejsce, w którym znajduje się niesamowicie malownicze drzewo. Po drugie: dlatego, że na moment pojawiło się wtedy słońce. Spędziłem więc ponad godzinę w kolejnym miejscu nad Bugiem i byłem bardzo zadowolony z warunków, które się pojawiły. Kamieńczyk bardzo mnie zauroczył. Kiedy skupiłem się na fotografowaniu pewnej „ekipy”, która powitała mnie w tym nowym miejscu, zauważyłem nagle dosyć groźnego psa, który pojawił się z pobliskiej działki. Na szczęście po krótkiej wymianie spojrzeń, każdy poszedł w swoją stronę 😉

Przepiękne malownicze drzewo w Kamieńczyku nad rzeką Bug
Przepiękne malownicze drzewo w Kamieńczyku nad rzeką Bug

Ale to nie był jeszcze koniec przygód i wymiany spojrzeń…Otóż, gdy wyruszyłem już leśną drogą z Kamieńczyka, kilkadziesiąt metrów po swojej lewej stronie zauważyłem łosia. Zatrzymałem samochód. Niestety miałem podpięty pod aparat obiektyw stałoogniskowy 50 mm, więc musiałem szybko zmienić na trochę większy zoom, choć szkło 24-105 mm trudno uznać, za teleobiektyw 😉 W każdym razie łoś postanowił wykorzystać moment do ucieczki i widocznie nie miał ochoty na zdjęcia. Więc zdążyłem tylko zrobić ujęcie ukazujące jego „dezercję” 😉

Cóż, mimo wszystko to był bardzo udany poranek 🙂

Fot. Mariusz Kalinowski

 

2,246 total views, 3 views today

Komentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *