To był dość zaskakujący poranek. Do wsi Mołożew (woj. mazowieckie) wyruszyłem dokładnie o trzeciej w nocy. Przyznam, że trudno było wstać, przekładem budzik z 02:10 aż w końcu wstałem o 02:45 i w szybkim tempie wszystko ogarnąłem do wyjazdu. Wiedziałem wyjeżdżając już z Urli, że raczej nie mam co liczyć na mgły. Kiedy sprawdzałem prognozę pogody, zapowiedzi były bardzo optymistyczne. Od trzeciej w nocy słonecznie, niebo bezchmurne. Pozostało zatem wyczekiwać tylko na piękny wschód słońca.

Widziałem jednak będąc już za Węgrowem, że przede mną jest ciemna chmura, a niebo w ogóle nie wygląda na bezchmurne. Nie pojawiały się też jakieś kolory i przejaśnienia, które często zwiastują ciekawe warunki o wschodzie. Ale jechałem pełen nadziei, że jakieś zdjęcia przywiozę i przede wszystkim byłem bardzo ciekawy jak będzie wyglądało miejsce, do którego zmierzałem. Wieś Mołożew była mi bowiem kompletnie nieznana. Oczywiście ok. 5 minut straciłem na szukanie dojścia do rzeki, ale ostatecznie udało się trafić. Teren tuż przy brzegu był bardzo błotny i podmokły. Wspomnę, że to teren Rezerwatu „Wydma Mołożewska”, który został utworzony w lutym 1987 roku w celu ochrony. Gniazduje tu wiele gatunków ptaków. Na czerwono zaznaczyłem miejsce mojego pobytu w fazie początkowej, kolejne zdjęcia powstały tuż po przejściu podmokłych łąk (nie obyło się też bez przeskakiwania) 😉

Kiedy spojrzałem na chmury wydawało mi się, że nie będzie dużych szans na to, aby zaobserwować ciekawy wschód słońca. Przez kilka minut bardzo delikatnie pokropił deszcz. Nie pozostało nic innego jak ująć miejsce, takim jakie je zastałem. A wyglądało tak:

Zacząłem zastanawiać się nad kadrem i rozstawiłem statyw na błotnistej „plaży”. Wykonałem kilka zdjęć i oczekiwałem na to co będzie dalej. Czy warunki się zmienią? Czy będzie burza? Czy spadnie deszcz? Była to jedna wielka niewiadoma. I jak się okazało – miałem szczęście, bo niebo zaczęło się rozjaśniać nieco bardziej, pojawiły się pierwsze kolory i co najważniejsze – pięknie wzeszło słońce.

Kiedy już wykonałem zdjęcia z tej perspektywy, postanowiłem wrócić do „punktu początkowego”. Tam bowiem znajdował się konar, który miał niesamowity wygląd. Uznałem, że wykorzystam jego położenie i sfotografuję w ten sposób, aby był na pierwszym planie na tle wschodzącego słońca. I tak powstały następujące zdjęcia:

Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć roślinności na łące i wróciłem do samochodu. Było ok. 6.30 więc zrobiłem sobie dwugodzinną drzemkę. Na śniadanie udałem się do Drohiczyna, który dziś był bardzo oblegany przez turystów. I tak zakończył się poranek na Mazowszu nad Bugiem. Choć nie był to koniec atrakcji, bo udałem się również do innych miejscowości: m.in. zobaczyłem: Granne, Tonkiele, Wirów, Gródek, Nur, Ołtarze Gołacze i wiele innych.

Fot. Mariusz Kalinowski

2,079 total views, 3 views today

Komentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *