• Blog,  Moje wyprawy,  Urle i okolice

    „Złota godzina” w Popowie Kościelnym nad Bugiem

    To był jeden z tych poranków na które nieraz czeka się przez dłuższy czas. Choć muszę przyznać, że ostatnio mam szczęście do dobrych warunków, kiedy wyruszam na wschód słońca. Tak było, kiedy wybierałem się do Ostrówka sfotografować dąb nad rzeką Rządza. Podobnie zdarzyło się dzisiaj. Choć jeszcze przed szóstą wydawało mi się, że słońce raczej schowa się gdzieś w chmurach. Wstawało mi się trudno. Położyłem się późno spać, a budzik zadzwonił o 4:05. Przestawiłem na 4:20, i na kolejną porę: 4:30 😉 Udało się. Świadomość tego, że mam szansę trafić dobrą pogodę i mieć ciekawe marcowe fotografie dodawała mi sił. Tak jak i poranna kawa z mlekiem, którą zawsze piję…

  • Blog

    Słoneczne popołudnie nad Bugiem w Drogoszewie

    Ostatnio pogoda nie daje zbytnio ciekawych warunków do fotografowania… Światła jest mało, niebo ciągle zachmurzone, często pada deszcz… Osobiście mało mi tej pięknej, polskiej jesieni o której myślałem w kontekście tegorocznych zdjęć. Ale to nie będzie wpis o narzekaniu 😉 Bo takiej tendencji nie mam. Będzie to wpis o wykorzystywaniu szansy 😉 A ta pojawiła się bowiem u mnie ostatnio, kiedy w sobotę przez kilka godzin było całkiem słonecznie 🙂 Oczywiście od razu wówczas pomyślałem: „Pakuj aparat, statyw i śmigaj na zdjęcia” 😉 A gdzie? Nad Bug. Do miejsca, w którym znajdują się pychówki i łódki. Wybór był więc łatwy. Drogoszewo. Z wielu powodów czuję się w tym miejscu fantastycznie.…

  • Blog,  Moje wyprawy,  Urle i okolice

    Niebieska godzina w Brańszczyku

      To była niesamowita niedziela! Pełna niespodzianek i miałem wrażenie, że wszystko jakby układało się w pewną całość 🙂 Dzięki pewnym splotom okoliczności powstały zdjęcia, których zapewne w tym dniu bym nie zrobił, gdyby nie moje wybory. Ale od początku… Wstałem o 4.15, wypiłem kawę z mlekiem… Dla tych którzy jeszcze nie wiedzą /najlepiej smakuje ta przygotowana w ten sposób, że najpierw do kubka wlewamy mleko, wsypujemy kawę, ja dodaję jeszcze cukier, mieszamy i dopiero wówczas zalewamy wodą/. No dobrze ale przecież nie o kawie ma być mowa… W każdym razie wypiłem, wsiadłem do samochodu i  o 5.10 dotarłem na miejsce, które wcześniej sobie upatrzyłem – czyli do wsi Brańszczyk…