• Blog,  Moje wyprawy,  Urle i okolice

    Łąki pokryte mgłą w Kamieńczyku

    Nie spodziewałem się, że tak blisko od mojego miejsca zamieszkania uda mi się jeszcze znaleźć kolejną ciekawą lokalizację do zrobienia zdjęć nad rzeką Bug. Do Kamieńczyka zazwyczaj jeździłem w stronę rynku i stamtąd spacerowałem leśną drogą do rzeki Bug, trafiając przy tej okazji na uroczą, drewnianą pychówkę. Tym razem jednak postanowiłem udać się na łąki, na których unosiła się poranna mgła. I dla odmiany – miałem towarzystwo w osobie Ani i jej męża Marka, którzy również fotografują więc w trójkę udaliśmy się na zdjęcia. Na miejscu miałem być ok. 03:15, ale prawie 20. minut straciłem w wyniku kontroli policyjnej, choć wspomniałem, że spieszę się na wschód słońca 😉 W każdym…

  • Blog,  Moje wyprawy,  Podlasie

    Na taki poranek czekałem… Podlaskie mgły.

    Tydzień temu byłem w Mogielnicy, wsi na Podlasiu, która zawsze mnie urzeka. Są po prostu takie miejsca, w których człowiek czuje się dobrze, wypoczywa i doświadcza uczucia spokoju, wytchnienia, ciszy…Dlatego też z wielką radością wyjechałem w piątek w nocy na Podlasie. W poszukiwaniu światła wschodzącego słońca, w poszukiwaniu mgieł, w poszukiwaniu wewnętrznej harmonii. Już za Łochowem zauważyłem po swojej prawej stronie pięknie świecący księżyc. Bywało tak, że droga wiodła w taki sposób, że czasami znajdował się zupełnie naprzeciwko. Przy wzniesieniach wyglądało to w ten sposób, że można było odnieść wrażenie, iż dotyka drogi. A po lewej stronie widziałem jak stopniowo wyrazistych kolorów nabierało niebo. Ok. 15 km przed Drohiczynem łąki…

  • Blog,  Moje wyprawy,  Urle i okolice

    Niebieska godzina w Brańszczyku

      To była niesamowita niedziela! Pełna niespodzianek i miałem wrażenie, że wszystko jakby układało się w pewną całość 🙂 Dzięki pewnym splotom okoliczności powstały zdjęcia, których zapewne w tym dniu bym nie zrobił, gdyby nie moje wybory. Ale od początku… Wstałem o 4.15, wypiłem kawę z mlekiem… Dla tych którzy jeszcze nie wiedzą /najlepiej smakuje ta przygotowana w ten sposób, że najpierw do kubka wlewamy mleko, wsypujemy kawę, ja dodaję jeszcze cukier, mieszamy i dopiero wówczas zalewamy wodą/. No dobrze ale przecież nie o kawie ma być mowa… W każdym razie wypiłem, wsiadłem do samochodu i  o 5.10 dotarłem na miejsce, które wcześniej sobie upatrzyłem – czyli do wsi Brańszczyk…